. improwizacja-mniejsza

Wyśpię sie po śmierci

Dzisiaj nie śpimy. Zasnąć nie możem od ładnych dwóch godzin. Tymczasem niezaprzeczalnie jest czwarta nad ranem. W perspektywie dwanaście godzin na uczelni (i kawa z cynamonem w kubeczku srakbaksa).
Wszak kiedyś trzeba umrzeć.
(A jak się rodziło kilka razy, to można mieć za pewnik, że umierać będziesz też nie raz).

Kombinujem na tych Bliskowschodnich, żeby wepchnąć się na hebrajski. Kombinujem do upadłego, bo arabski byłby moim siódmym (słownie: siódmym, licząc BEZ polskiego i sindarinu, nie róbmy wilydża) językiem w życiu. Sama nie wiem, w którym momencie stanęłam na tej prostej drodze do papiestwa. Albo tolkieństwa.
Bronię się przed tym rączkami i nóżkami, albowiem, gdyż, poniewóż, niech tylko państwo na mnie spojrzą. Czy ja wyglądam jak poliglota? Czy ja wyglądam jak ktoś, kto chciałby się uczyć języka, którym w byle sklepie będę się mogła porozumieć dopiero za pięć lat (oświecili nas dzisiaj, że podstawy są psu na budę, bo póki nie będziemy gadać w jakimś dialekcie, póty nikt nas nie zrozumie)?
Nie powiem, jakieś podstawy by się przydały biorąc pod uwagę mój Plan Ce na Rzyć'ie. Na przykład "nie strzelać!". Albo "nie jestem żydowskim szpiegiem!". Albo "20? Szalony! Nie więcej niż 2!".
Cóż. Bo jak na razie z tych moich języków jeden umiem naprawdę dobrze, jednego nienawidzę, jeden kocham, ale nie mam na niego czasu, jeden kocham i muszę mieć na niego czas, a pozostałe dwa są wymarłe i jedyne, co se mogę z nimi zrobić, to zaliczyć. Nawet w siwi ich wpisać nie mogę. I do tego dorzucimy jeszcze arabski, którego uczyć się będę dwa lata. Czyli poznam podstawy. Dwa lata po to, żeby przeczytać sobie szyld nad budą i nie zrozumieć, że to wypożyczalnia wielbłądów.

Zostawiam państwa tymczasem z Panem Idanem Raichelem. Kto z was tańczył na balkonie o czwartej nad ranem, palec pod budkę!

[♪] The Idan Raichel Project [] - "מילים יפות מאלה"
[...czyli "Te piękne słowa", nu]

4 października 2011 [4:23:03]

[University Show]

tu! tu pyknij! (5) || Wyślij wiadomość ||

Przekaz krtóki, prosto z kolana

Siedzenie na balkonie i gapienie się na Szalom Awenju ma w sobie środki uspokajające.
Tramwaje to obrzydliwe maszyny ziejące rdzą, ale nawet one z tej perspektywy wyglądają o wiele sympatyczniej. Stukot kół przypomina pociągi, a pociągi zawsze wiozły mnie w dobre miejsca.
Siadam więc na parapecie, twarz wtulam w zimną ścianę bloku, myślę o kwiatkach z origami.

Po kilku miesiącach w końcu przeczytałam "Niezwykłe Przygody Roberta Robura" Nahacza. I potwierdzam: to najlepiej zainwestowane dwanaście pindziesiąd w moim życiu. Jeśli takie książki trafiają do tanich księgarń, to ja niniejszym tracę wiarę w ludzkość.
A niech was.

[♪] SoundQ [Cargo Planes EP] "Elephant's Graveyard"
[Lubisz to!]

14 października 2011 [19:13:13]

[Nudle w5minut]

tu! tu pyknij! (2) || Wyślij wiadomość ||

Dostałam klepsydrę Hermiony

Życie na dwóch kierunkach tak naprawdę nie jest złe, pod warunkiem, że połowa zajęć ci się nakłada i nikt nie robi z tego problemów - pozwalają Ci zaliczyć później tak zwanym ciurkiem. Bawię się świetnie. Bo przecież tylko o to chodziło. Nawet dojeżdżanie na fUJotowy Wygwizdów jest przyjemne, kiedy wiem, że muszę to robić tylko dwa razy w tygodniu, a we wtorek na portierni będzie na mnie czekała darmowa Rzepa.
Na boku czynię sobie powolutku, co mam czynić. Paradoksalnie na hebrajski, Wydarzenie Absorbujące Całą Energię Kinetyczno - witalną (WACEK) i dłubanie w swoim prywatnym projekcie quasi - publicystycznym poświęcam o wiele więcej czasu niż przez ostatnie trzy lata. Uprzedzam pytanie: nie mam pojęcia jak to robię. Tym bardziej, że mam wrażenie, że oglądam dokładnie tyle samo filmów, co zwykle. I czytam więcej gazet. I posiadam bujne życie towarzyskie, a może nawet sprawy sercowe, kto wie.

[kącik prasowy]
Zapomniałam już, że czytanie prasy, oprócz narastającej frustracji dawało mi też kupę fanu.
W ostatnim czasie umierałam ze śmiechu śledząc karierę "Wręcz Przeciwnie". Z niekrytą (w autobusie, czyli miejscu do bólu publicznym) radością przeczytałam ich artykuł o Zbigniewie Hołdysie. Na wiadomość, że "jednak im się nie udało" zareagowałam równie emocjonalnie, ale już w zaciszu domowym
Poza tym polecam NIE CZYTAĆ artykułu "I love koszer" w nowym "Przekroju", bo wyda się, jak bardzo jestem modna w tym sezonie. Polecam poczekać, aż tygodnik ten przejmie w końcu Kazimiera Szczuka i poczytać wtedy, jak bardzo jestem niemodna i zahukana jako kobieta.
Chociaż! Odkąd odkryłam, że jedna z Pań naukowców ma na wiki w rubryce zawód "historyk, feministka", zastanawiam się poważnie, czy też feministką nie zostać. Jeśli będą mi za to płacić, chętnie pójdę nawet na jakąś manifę z transparentem (treść zależna od wysokości wynagrodzenia).
A później jeszcze tylko kilka felietonów do jakiegoś "Zwierciadła" i mogę "Przekrój" przejmować po Pani Sz. Kiedy myślałam o tym w wieku czternastu lat, nie myślałam, że będzie to takie proste.
[/kącik prasowy]

[♪] Poparzeni Kawą [] - "Feministka"
[Wampir - Jagielski na perkusji i Bryndal w tekstach; to mówi wszystko; co prawda nie rzucę im dzisiaj stanika na scenę, ale w którymś momencie koncertu mogę się poświęcić i zapiszczeć po fanowsku]

28 października 2011 [12:56:44]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (1) || Wyślij wiadomość ||