. improwizacja-mniejsza

Zwyczaj, którzy czyni mnie ignorantem

Jestem, niestety, już w tym wieku, że nie ma imprezy, na której nie padłoby wyznanie polityczne. A że głosował na Palikota, a że tylko idioci głosują na Palikota, a że czego to nie zrobił ten Tusek, a że PiS, a że low. Bardzo często kończy się dialogiem poniższym.
Człek: Ale dlaczego nie byłaś na wyborach?
Fiol: Z wyboru.
Człek: Ale... Wtedy przynajmniej mogłabyś krytykować wyniki i nabijać się do woli.
Fiol: Przecież i tak mogę.
Nie dociera do mnie zasada "nie głosowałeś - się nie odzywaj". Zupełnie. Nikt nigdy nie był w stanie uargumentować mi tego hasła tak, żeby mnie przekonało.
Postanowiłam jednak, że na następne wybory pójdę. Z dziką satysfakcją zagłosuję na "Hołd i Klęczki".

Aby było w kontekście: Kącik (samo)kultu jednostki (czyt. mnie).
W ciągu ostatni 48 godzin obejrzałam sześć filmów w tym produkcję angielsko - francusko - izraelsko - palestyńską, w której nie omieszkano posłużyć się językiem każdego z wymienionych państw / autonomii. Bez napisów (internet czegoś takiego nie posiadał!). Zrozumiałam wszystko (Arabowie zdecydowanie ułatwili mi zadanie, bo rzadko wykrzykiwali coś ponad "Jalla! Jalla!").
Dało mi to nadzieję, że jeśli nie wyjdzie mi z dziennikarstwem i biurem konsultanckim kabały dla celebrytów, to zawsze czeka na mnie ta nisza angielsko - francusko - izraelsko - palestyńskiej kinematografii, która desperacko (!) potrzebuje tłumaczy.

[!]A z tych sześciu obejrzanych to polecam bardzo dokarmić swój intelekt obrazem "Die Welle".

[♪] Arcana [The New Light] - "Wings Of Gabriel"

1 listopada 2011 [23:09:10]

[Zwyczaje Fiolkus Fasolkus]

tu! tu pyknij! (1) || Wyślij wiadomość ||

Anioł ubiera się u Kleina (znalezionego w lumpeksie)

Rano, przed wyjściem z domu nawet nie silę się na ścielenie łóżka bo wiem, że kiedy wrócę, będzie już dawno po dobranocce. Dwa, zupełnie nie będę miała many na nic innego poza leżeniem krzyżem twarzą do Kocyka.

Fiol: W ciągu ostatnich dziesięciu dni schudłam dwa kilo...
Agu: !
Agu: Nie wstyd Ci?!
Życie w przyspieszonym tempie przyspieszyło również mój metabolizm. To było thinspiration, moje kochane. Ruszcie rzycie, ruszcie życie, schudnie się samo, a kości biodrowe pojawią się z tak zwanego nienacka. Pozbawienie się nusbajzera, rogalików francuskich, mafinek i wieczornych biszkoptów maczanych w gorącym mleku (prawdopodobnie) łamie prawa człowieka, konwencję genewską i, kurna, wszystkie traktaty podpisane w Paryżu na przestrzeni dziejów.
Ministrówa Propagandy ostrzega.

Poza tym okazało się, dlaczego w grę wchodzi tylko prasa i mikrofon radiowy. Ja po prostu nie lubię się oglądać. Zawsze daję się fotografować i filmować, nigdy nie zasłaniam swojej twarzy ręką, ale to przecież nie jest jedyny sposób, żeby odwrócić uwagę od swojej postaci.
Natomiast kiedy w obiektywie kamery jestem tylko ja, a jako tło mam perfekcyjnie białe ściany, po prostu nie ma gdzie się ukryć. Wchodzę wtedy w rolę. Nie jestem sobą.
Nie lubię nie być sobą tak samo, jak nie lubię ciasnych butów i malutkich filiżanek.

Suzanne Vega [Nine Objcets of Desire] - "World Before Columbus"

17 listopada 2011 [22:38:14]

[Filozofia RZyciowa]

tu! tu pyknij! (6) || Wyślij wiadomość ||