. improwizacja-mniejsza

Anioł ubiera się u Kleina (znalezionego w lumpeksie)

Rano, przed wyjściem z domu nawet nie silę się na ścielenie łóżka bo wiem, że kiedy wrócę, będzie już dawno po dobranocce. Dwa, zupełnie nie będę miała many na nic innego poza leżeniem krzyżem twarzą do Kocyka.

Fiol: W ciągu ostatnich dziesięciu dni schudłam dwa kilo...
Agu: !
Agu: Nie wstyd Ci?!
Życie w przyspieszonym tempie przyspieszyło również mój metabolizm. To było thinspiration, moje kochane. Ruszcie rzycie, ruszcie życie, schudnie się samo, a kości biodrowe pojawią się z tak zwanego nienacka. Pozbawienie się nusbajzera, rogalików francuskich, mafinek i wieczornych biszkoptów maczanych w gorącym mleku (prawdopodobnie) łamie prawa człowieka, konwencję genewską i, kurna, wszystkie traktaty podpisane w Paryżu na przestrzeni dziejów.
Ministrówa Propagandy ostrzega.

Poza tym okazało się, dlaczego w grę wchodzi tylko prasa i mikrofon radiowy. Ja po prostu nie lubię się oglądać. Zawsze daję się fotografować i filmować, nigdy nie zasłaniam swojej twarzy ręką, ale to przecież nie jest jedyny sposób, żeby odwrócić uwagę od swojej postaci.
Natomiast kiedy w obiektywie kamery jestem tylko ja, a jako tło mam perfekcyjnie białe ściany, po prostu nie ma gdzie się ukryć. Wchodzę wtedy w rolę. Nie jestem sobą.
Nie lubię nie być sobą tak samo, jak nie lubię ciasnych butów i malutkich filiżanek.

Suzanne Vega [Nine Objcets of Desire] - "World Before Columbus"

17 listopada 2011 [22:38:14]

[Filozofia RZyciowa]

tu! tu pyknij! (6) || Wyślij wiadomość ||

Zwyczaj, którzy czyni mnie ignorantem

Jestem, niestety, już w tym wieku, że nie ma imprezy, na której nie padłoby wyznanie polityczne. A że głosował na Palikota, a że tylko idioci głosują na Palikota, a że czego to nie zrobił ten Tusek, a że PiS, a że low. Bardzo często kończy się dialogiem poniższym.
Człek: Ale dlaczego nie byłaś na wyborach?
Fiol: Z wyboru.
Człek: Ale... Wtedy przynajmniej mogłabyś krytykować wyniki i nabijać się do woli.
Fiol: Przecież i tak mogę.
Nie dociera do mnie zasada "nie głosowałeś - się nie odzywaj". Zupełnie. Nikt nigdy nie był w stanie uargumentować mi tego hasła tak, żeby mnie przekonało.
Postanowiłam jednak, że na następne wybory pójdę. Z dziką satysfakcją zagłosuję na "Hołd i Klęczki".

Aby było w kontekście: Kącik (samo)kultu jednostki (czyt. mnie).
W ciągu ostatni 48 godzin obejrzałam sześć filmów w tym produkcję angielsko - francusko - izraelsko - palestyńską, w której nie omieszkano posłużyć się językiem każdego z wymienionych państw / autonomii. Bez napisów (internet czegoś takiego nie posiadał!). Zrozumiałam wszystko (Arabowie zdecydowanie ułatwili mi zadanie, bo rzadko wykrzykiwali coś ponad "Jalla! Jalla!").
Dało mi to nadzieję, że jeśli nie wyjdzie mi z dziennikarstwem i biurem konsultanckim kabały dla celebrytów, to zawsze czeka na mnie ta nisza angielsko - francusko - izraelsko - palestyńskiej kinematografii, która desperacko (!) potrzebuje tłumaczy.

[!]A z tych sześciu obejrzanych to polecam bardzo dokarmić swój intelekt obrazem "Die Welle".

[♪] Arcana [The New Light] - "Wings Of Gabriel"

1 listopada 2011 [23:09:10]

[Zwyczaje Fiolkus Fasolkus]

tu! tu pyknij! (1) || Wyślij wiadomość ||

Dostałam klepsydrę Hermiony

Życie na dwóch kierunkach tak naprawdę nie jest złe, pod warunkiem, że połowa zajęć ci się nakłada i nikt nie robi z tego problemów - pozwalają Ci zaliczyć później tak zwanym ciurkiem. Bawię się świetnie. Bo przecież tylko o to chodziło. Nawet dojeżdżanie na fUJotowy Wygwizdów jest przyjemne, kiedy wiem, że muszę to robić tylko dwa razy w tygodniu, a we wtorek na portierni będzie na mnie czekała darmowa Rzepa.
Na boku czynię sobie powolutku, co mam czynić. Paradoksalnie na hebrajski, Wydarzenie Absorbujące Całą Energię Kinetyczno - witalną (WACEK) i dłubanie w swoim prywatnym projekcie quasi - publicystycznym poświęcam o wiele więcej czasu niż przez ostatnie trzy lata. Uprzedzam pytanie: nie mam pojęcia jak to robię. Tym bardziej, że mam wrażenie, że oglądam dokładnie tyle samo filmów, co zwykle. I czytam więcej gazet. I posiadam bujne życie towarzyskie, a może nawet sprawy sercowe, kto wie.

[kącik prasowy]
Zapomniałam już, że czytanie prasy, oprócz narastającej frustracji dawało mi też kupę fanu.
W ostatnim czasie umierałam ze śmiechu śledząc karierę "Wręcz Przeciwnie". Z niekrytą (w autobusie, czyli miejscu do bólu publicznym) radością przeczytałam ich artykuł o Zbigniewie Hołdysie. Na wiadomość, że "jednak im się nie udało" zareagowałam równie emocjonalnie, ale już w zaciszu domowym
Poza tym polecam NIE CZYTAĆ artykułu "I love koszer" w nowym "Przekroju", bo wyda się, jak bardzo jestem modna w tym sezonie. Polecam poczekać, aż tygodnik ten przejmie w końcu Kazimiera Szczuka i poczytać wtedy, jak bardzo jestem niemodna i zahukana jako kobieta.
Chociaż! Odkąd odkryłam, że jedna z Pań naukowców ma na wiki w rubryce zawód "historyk, feministka", zastanawiam się poważnie, czy też feministką nie zostać. Jeśli będą mi za to płacić, chętnie pójdę nawet na jakąś manifę z transparentem (treść zależna od wysokości wynagrodzenia).
A później jeszcze tylko kilka felietonów do jakiegoś "Zwierciadła" i mogę "Przekrój" przejmować po Pani Sz. Kiedy myślałam o tym w wieku czternastu lat, nie myślałam, że będzie to takie proste.
[/kącik prasowy]

[♪] Poparzeni Kawą [] - "Feministka"
[Wampir - Jagielski na perkusji i Bryndal w tekstach; to mówi wszystko; co prawda nie rzucę im dzisiaj stanika na scenę, ale w którymś momencie koncertu mogę się poświęcić i zapiszczeć po fanowsku]

28 października 2011 [12:56:44]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (1) || Wyślij wiadomość ||

Poprzednie

Następne