. improwizacja-mniejsza

Zone przejechała wehikułem o nazwie „Autobus Miejski, Linia 3” przez portal oddzielający moje miejsce zamieszkania od reszty miasta (a może świata…). Wróciłam do domu i rozejrzałam się po pokoju pełnym pamiątek z minionego tygodnia (mi: skarpety, kubki z zaschnięta cieczą niewiadomego składu, papierki po batonikach, skórki po pomarańczach, stosy kserówek efsii, w których zapewne zimowało stadko jeży bądź ukrywała się rodzina meksykańskich emigrantów). Spojrzałam do mojego kalendarzyka i okazało się, że w przyszłym tygodniu występują same puste kartki (pomijając jakąś tam kartkówkę z francuskiego i równie jakąś tam kartkówkę z chemii). Wzruszyłam ramionami. Zaczęłam sprzątać.
I wtedy poczułam, że coś jest, kurna, nie tak.
Jak reaguje człowiek, który uświadamia sobie, że praktycznie nie ma żadnej pracy domowej na weekend (nie licząc kopy zadań z francuskiego, których odrobienie zajmuje dwie godzinki)? Nie ma też referatów do opracowania i artykułów do napisania. Nawet sprawdzianów nie ma żadnych do zaliczenia.
Człowiek reaguje szokiem.
Więc jak przystało na człowieka zszokowanego zaczęłam krzyczeć.
Momentalnie pojawiło się drżenie rąk, niepokój i swędzenie spojówek. Momentalnie pojawiła się bezsenność, znudzenie i poczucie ogólnego rozbełtania. Toczenie piany z ust nie wystąpiło. Tym razem.

Poratowałam się angielskim. Pięknie wypełniłam kilka pejper szitów, obkleiłam monitor kolejną porcją żółtych karteczek z frazami i słówkami. Jakoś dałam radę. I pomyśleć, że przede mną ferie. Nauczyciele wykończą mnie swoimi małymi wymaganiami, doprawdy.

A książką weekendową był „Popiół i kurz”. Pierwszy raz od długiego czasu udało mi się przeczytać całą książkę w dwa dni. Prawie zapomniałam jak to się robi.

♪ "Shiki no Uta" - MINMI & Nujabes
[nie mogę ukryć wielkiego uśmiechu, który wylewa mi się na facjatę, kiedy słucham czegoś tak egzotycznego jak japońskie R'n'B]

5 lutego 2007 [18:32:22]

[Główna]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

Jestem na tym etapie ferii, kiedy wiem, że to tylko dwa tygodnie i nie mogę się zdecydować na co je poświęcić. Na dobry początek postanowiłam uświadomić się w kwestii „LOST”. Chociażby z tego powodu, że od kilku miesięcy, kiedy przyznajesz się ludziom, że od jakiegoś roku nie oglądałeś telewizji, nie reagują już podziwem, czy szerokim otwarciem oczu. Nie reagują nawet pytaniem „Mogę cię dotknąć? Jesteś prawdziwa?”. Pojawia się za to inne: „Zaraz… To znaczy, że nie widziałaś LOST?!...”
Na początku myślałam, że to kolejna bliżej nieokreślona rzecz z fajną serią reklam. Ledwo uniknęłam egzorcyzmów.
Przed chwilą obejrzałam ósmy odcinek i jak do tej pory najbardziej zastanawia mnie, dlaczego ten gruby gość słucha discmana podczas kiedy baterie w latarce kiedyś na pewno padną i będzie potrzeba nowych. No, chyba, że latarka należy do tych magicznych, filmowych artefaktów, coś jak smoładujący się kołczan Legolasa.
No i dlaczego po tygodniu wakacji jeszcze się nie opalili. I skąd mają tyle golarek. Jak do tej pory nawet pusta trumna mnie tak nie zaskoczyła.

Poza tym czytam. Gaiman ma tendencję do znęcania się nad swoimi bohaterami. I to było jasne od momentu, w którym okazało się, dlaczego Cienia z „Amerykańskich Bogów” chcą wypuścić z więzienia na trzy dni przed końcem wyroku. Czytając „Rzeczy Ulotne” trafiłam na najwredniejsze opowiadanie, jakie było dane mi przeczytać w moim krótkim, niespełna - pełnoletnim życiu. Ujawniło się całe okrucieństwo G., co byłoby jeszcze do przyjęcia, gdyby znęcał się znowu nad swoim bohaterem (musze powiedzieć, że osobiście mam za miękkie serce i nigdy nie byłabym na tyle odważna, żeby napisać to, co zwykle pisze pan G., więc właściwie jego ciągoty w stylu „American Psycho” w jakiś sposób mnie frapowały). Tym razem jednak przesadził. Chciał wbić nóż do patroszenia ryb w szczelinę pomiędzy moimi własnymi żebrami rzekomymi.
Postanowiłam więc się na Pana G. obrazić. Do odwołania.
On kiedyś wpędzi mnie w coś, z czego ciężko będzie się wyleczyć…

♪ „Heart of Gold” – Tori Amos
[…zdania.
Wersja Tori podoba mi się dużo bardziej od oryginału. Może dlatego, że są w niej silniejsze emocje. Kiedy jej słucham nie mogę wyrzucić sobie z głowy krótkiego opowiadania Gaimana zainspirowanego tą piosenką. Tego, o bliźniaczkach. Masz wrażenie, że siedzą obok ciebie, jedna po prawej, druga po lewej stronie i mówią do ciebie jednocześnie. Czasami dokańczają nawet sobie nawzajem…]

11 lutego 2007 [12:43:14]

[Główna]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||