. improwizacja-mniejsza

Wszystkie genialne idee przychodzą mi do głowy ino tylko wtedy, kiedym urobiona po łokieć

Albo nawet dwa.

Bardzo, bardzo długo zazdrościłam Zone tych wszystkich gików spotykanych na krakspotach. W sensie nie konkretnie gików, bo tych było aż nadto w moim życiu (z resztą co ja bym sobie z takich gikiem zrobiła, w hirołsów pograła co najwyżej albo obejrzała "Star Wars" po raz setny, cytując co lepsze kwestie w chórze z bohaterami). Zazdroszczę towarzystwa, z którym może sobie pogadać na tematy bliskie jej serduszku. I coś z takimi gikami stworzyć na przykład dla potomności. Jak już znajdzie takiego, z którym połączy ją SATA czy tam inne przewody pod tym samym napięciem.
No, przynajmniej ma taką szansę.
Zazdrościłam, bo ja nie mam nawet jednego, choćby na wpół - zdechłego Inklinga. I tak sondowałam przez trzy lata, gdzie to w Kroke podobnych Inklingów można spotkać, naczytałam się o tym, kto przesiaduje w Prowncji, a kto w Lokatorze, zlokalizowałam (Boże Mój Najukochańszy, gdzie te manifesty, te Kwadrygi, te Żagary i gdzie ten Jasieński, no, gdzie?!) "literacką granicę Krakowa" i stwierdziłam, co następuje:
"Hm. Cóż."
(Zaręczam, że moja mina wyrażała o wiele więcej)
Ogółem: skończyło się tropienie stada.
(I teraz nastąpi cisza o nucie znaczącej, napiętych mięśniach ramion i łydek, tudzież lekkim uśmieszku. W domyśle: wy się możecie zacząć bać, a ja idę sobie brudzić ręce orką na ugorze.)

Drugie ogółem: Mam milion pomysłów na zbliżające się wakacje. Dosłownie milion. Nie mogę się zdecydować. Podejrzewam, że w najbliższym czasie spiszę to wszystko na karteczkach i zrobię losowanie.

A teraz Szanowna Publiczność w Studiu przeczyta tytuł notki jeszcze raz.
A teraz niech doda do tego co następuje:
Ergo, wtedy, kiedy nie mam czasu na wprowadzenie ich w życie. I tak pozostają niewprowadzone.
Kajam się niniejszym i obiecuję, że tym razem tego błędu nie popełnię. Bo jak to powiedział król Julian: "A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"

Nie, to nie był manifest.

[♪] Raz Dwa Trzy [Muzyka z Talerzyka] - "Talerzyk 2000"
[o, to jest manifest z prawdziwego zdarzenia! naprawdę szczerze żałuję, że nie ja go napisałam]

2 czerwca 2011 [19:34:49]

[Cierpienia Młodego Grafomana]

tu! tu pyknij! (2) || Wyślij wiadomość ||

Currahee

Jeden egzamin pchnęłam. Nie mogłam się skupić na nauce, bo to była historia XX wieku. To powinno wszystko wyjaśniać.
Jak moja ciekawość już raz wylezie, to nigdy nie mogę sobie poradzić z upchnięciem jej z powrotem. Pełza to to i zmusza mnie do wpisywania różnych rzeczy w wikipedię, co zdecydowanie przedłuża proces "wkuj materiał na egzamin". W efekcie więcej wiem o procesie Rudolfa Hessa i akcji "akustyczny kotek" (zdecydowanie moja ulubiona akcja CIA tak bajdałej) niż o postanowieniach z konferencji w Teheranie.
I znalazłam w końcu serial made baj ejdż bi oł (pol: "ha beo"), któty mi się naprawdę podoba. Szanowna publiczność niech się nie wyrywa z okrzykami "Games of Thrones", bo wyniosą Państwa z widowni zanim w ogóle zdążycie dokrzyczeć do "of". Nie. Właśnie, że "Band of Brothers".

[!] Poza tym. Zawsze zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Wycieczki do obozów koncentracyjnych kończyły się dla większości ludzi łzami / snuciem się / dołem / albo nawet koszmarami w nocy. A ja nic. Ja to widzę, ja tego dotykam, ja wyobrażam sobie zapach, strach, dźwięk tego miejsca w trakcie wojny (a później mnożę to przez osiem). Ale nigdy nie zareagowałam na to silnymi emocjami. Przyjmuję do wiadomości jednocześnie się z tymi wydarzeniami nie zgadzając.
Tymczasem w mocnym przerażeniu obejrzałam propagandowe filmy Hitlera, wspomnienie Oppenheimera z chwili narodzin Bomby i detonację "Cara".

(To dlatego u mnie ostatnio w kółko "A thousand suns" leci)

[♪] Linkin' Park [A Thousand Suns] - "When They Come For Me"

8 czerwca 2011 [17:46:42]

[Soundwatcher]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

Jak cudownie jest wypowiadać te słowa codziennie...

"Pół kilo truskawek poproszę!"
Obżarstwo.
Czereśni już nie kupuję, bo jak ostatnio zjadłam ich pół kilo, to trawiłam dwa dni. Bardzo boleśnie trawiłam.

Trzeci egzamin pchnięty (jeszcze cztery).
Z okazji, że dzisiaj zdawałam hebrajski wczoraj udałam się na koncert No Longer Music. Z tego, co można o nich wyczytać na wikipedii - zespół chrześcijański.
No, tak, jakbym sama to miała otagować na laście to by wyszło coś w stylu "tiatrikl, fajer, horor-masakr, seks!, kryszczyn rok". I jeszcze gdzieś "Holand" po drodze.
Wokalista na pierwszej piosence się powiesił. Później jeszcze poderżnęli mu gardło maczetą.
Gitarzysta za to, miał na sobie żółte kalosze i srebrny kombinezon. Jedną piosenkę grał wisząc do góry nogami.
Generalnie polecam na żywo. Tam każdy z nich wygląda absolutnie interesująco. I cały czas coś się dzieje. W ogóle to dzisiaj w "Zaścianku" jest spotkanie z Pierce'm, 19.00, jakby kto potrzebował sobie w mózgu zrobić masakrę.

Uwielbiam ten moment, kiedy ludzie przestają udawać fajnych i zaczynają mówić, co im na wątrobie leży. Szkoda, że dzieje się to tak rzadko, że chęć bycia Współlokatorem Miesiąca jest większa niż zachowania jakiegoś, ja wiem, dialogu międzyludzkiego i, co za tym idzie, wielu chwil frustracji. Generalnie, kiedy coś mi nie pasuje, to najpierw długo kalkuluję, czy bardziej opłaca mi się do tego przyzwyczaić, czy o tym powiedzieć. I w jednym i w drugim przypadku nie kolekcjonuję tych emocji, nie ma we mnie niepotrzebnego fermentu, nawet jeśli wychodzę na wiedźmę skrzyżowaną z hiszpańską inkwizycją.
Dlatego podziwiam moją współlokatorkę, która dopiero wczoraj (dość wściekle, krzykliwie tudzież drzwio-trzaskająco) przyznała, jak bardzo przeszkadza jej to, że mnie coś przeszkadza.
Gdyby mi powiedziała wcześniej, to postarałabym się, żeby nie przeszkadzało mi absolutnie nic. Albo przynajmniej wiedziałabym, że nie ma prawa mi nic przeszkadzać.
("Dwa plus dwa to pięć", powiedziała Partia, więc dwa plus dwa to pięć, kochani)

[♪] System of a Down [Mezmerize] - "Old School Hollywood"

13 czerwca 2011 [16:48:06]

[Mniejsza Propaganda]

tu! tu pyknij! (9) || Wyślij wiadomość ||

Sześć języków brutto

[!] Kiedy wychodziłam z domu przed południem Hermijąnina była w stanie przeuczenia. Łatwo było to poznać, bo wydawała z siebie przecudnej urody mruczando-murmurando na melodię "Ciiiicha noc" jednocześnie wpatrując wzrokiem lekko tępawym w przestrzeń. Kiedy wróciłam - już jej nie było.
Myślę, że nie powinnam była zostawiać jej w takim stanie.

Zaczynam podejrzewać, że wszyscy właściciele kawiarni, restauracji i hoteli zawarli jakiś spisek, żeby nie przyjąć mnie do pracy.
(chociaż bardziej prawdopodobne jest, że skutecznie powstrzymuje ich moje zdjęcie)
CV wysyłam już odruchowo. Jak tylko widzę ogłoszenie, które nie jest na tyle bezczelne, żeby wymagać trzech języków i oferować cztery złote za godzinę, to ślę.
I nic.
Mum: Aaa... Może się masz lenić w te wakacje...
Fiol: Znowu?...
Tym bardziej, że wiem jak to się skończy. Znowu się będę włóczyć po świecie, znowu na spontana i noga moja w domu i tak nie postanie. A Wielki E. znowu mnie będzie wysyłał do Anglii. Wielki E. wierzy w Inglisz Drim. Jedziesz, wysiadasz na odpowiedniej stacji londyńskiego metra, a tam zbiega się do Ciebie tłum pracodawców chętnych zatrudnić Cię od zaraz.
Fiol: Wiesz, Mum, jak wygląda sezonowa praca moich marzeń tak na serio?
Mum: No?...
Fiol: Kojarzysz te Panie, co pod Centrum stoją z okularami?
Mum: Noo...
Fiol: Czy to nie jest fantastyczna robota? Siedzą sobie na tych leżaczkach, opalają nogi, czytają sobie te romanse... Mum, ja chcę stać z okularami...

Wyższe wykształcenie, kurna, sześć języków.
CZTERY ZŁOTE (!!!) a nie sześć języków.
Jeszcze brutto.

Kącik biblio(chrup!)żercy
Paczta: [tu paczta!]. Bardzo mocno się pilnowałam, żeby nie parsknąć ze śmiechu. I koniecznie muszę przeczytać. Z tym, że sobie, oczywiście, nie kupię.
(kto wpada na takie pomysły?! kto takie rzeczy w ogóle wydaje?!)
Panie Mistrzu Tolkien, Panie Lewis, niniejszym staliście się angielską wersją Roberta Langdona. Jak się Panowie z tym czują?

[♪] Schiller mit Anna Marie Muehe [Sehnsucht] - "In der Weite" + [♪]"Sommernacht"

16 czerwca 2011 [19:34:47]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (3) || Wyślij wiadomość ||

Kokrołcz - łumen / Ezechielówa

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze półtora roku temu, że zakończę moje kształcenie w zakresie języka jidysz z oceną "DB" to stwierdziłabym, i to prosto w twarz bym mu stwierdziła, że "דו ביסט לעכערלעך". Chociaż może niekoniecznie, bo przed chwilą musiałam sprawdzić w słowniku, jak jest "ridiculous".
Tak więc bardziej prawdopodobne, że stwierdziłabym po prostu "דו ביסט א טשויניק" (klejcie, klejcie z te gógle translatory, męczta się, jako i ja się męczyłam).
Ale to koniec. Wczorajszy dzień był ostatnim, w którym uczyłam się tego przecudnie brzmiącego, ale jednak mocno nieosiągalnego dla mnie w stopniu nieco bardziej zaawansowanym języka.
Nawiedziła mnie jednak myśl nęcąca. Że może przełamać się, i douczyć się tego niemieckiego? Nein?

[Kącik biblio(chrup!)żercy] Tym bardziej, że wakacje moje zapowiadają się inaczej, niż chciałam. Zbieram już książki, co by sobie czas wypełnić, zubożałam dzisiaj o 28 złotych na rzecz taniej księgarni na Grodzkiej.
Biografia Młynarskiego za 12 zeta. Twarda oprawa, obrazki i złotych 12. Na miejscu autora bym się obraziła.

Myślałam, że sesja z siedmioma egzaminami, w tym czterema z języków plus bujaniem się z praca licencjacką będzie w moim życiu przełomem na miarę bar - micwy, albo innego tam rytuału, który ma za zadanie udowodnić męskość delikwenta. Że jak to przeżyję, to zostanę co najmniej Kokrołcz łumen i wojna atomowa nie będzie mi już straszna, co najwyżej lekko utrudni życie.
Tymczasem wszystko tu toczy się spokojnie. Tu i w moim wśrodku też. Spiny brak, iskry się nie sypią, więcej, ta cała impreza w porównaniu z organizacją Wigilii w moim domu jest jeno nieśmiałym beknięciem ameby.

W jednej chwili jestem w bibliotece, a w drugiej jakieś parędziesiąt kilometrów stąd słucham opowieści, co to znaczyło być punkiem w czasach PRLu.
Ezechielówa jakaś, czy co...

[♪] Bunkier [Wyskocz Z Autobusu Kierowca Kłamie!] - "Chodź Ze Mną Przez Las"

20 czerwca 2011 [18:34:58]

[University Show]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

To była cisza przed burzą! Ha!

Buduję sobie ten domek z klocków, buduję spokojnie. Jenga taka. Stąd wyciągam, tu ryzykuję, idzie ładnie, wszystko się trzyma, chwieje się, ale trzyma.
Aż tu nagle
PIERDUT!
(cisza: trwa)
Ktoś tyrpnął palcem. Ktoś mocniej zamknął drzwi. Bóg kichnął. Jengę szlag trafił.

Kurz opada nonszalancko, bohaterka (w sensie ja) patrzy na tak zwany rozpiździel z lekkim niedowierzaniem.
Bohaterka mówi: "Ojej!". Bo tak fajnie szło przecież do tej pory. Więc generalnie "Łatafak?".
Bohaterka myśli: "Pewnie tak się czuł Norton w Fight Clubie, kiedy odkrył, że sobie sam mieszkanie w powietrze wysadził".
Bohaterka mówi: "Whooo!... Czad!"

Się mi plany posypały, ale tak do szczętu, na proch, po fundamenty. Nie wiem na czym stoję i ciemność widzę. Cały mój genialny plan leży w kawałeczkach. Nie wyszło / nie udało się.
I wiecie co?
Zarąbiste uczucie.
I piszę to z uśmiechem.

Wygląda na to, że człowiekowi czasami musi się popsuć coś dużego, albo i kilka rzeczy na raz, żeby poczuł, że żyje.
I że przecież zawsze może żyć jeszcze bardziej.

[♪] Primordial [To The Nameless Dead] - "Empire Falls"
[Chociaż tak na serio to ostatnio tłukę Opeth'a KORNa (też nie wiem, co się ze mną dzieje!) i S.O.A.D.]

24 czerwca 2011 [0:04:36]

[Między 1.00 a 3.00]

tu! tu pyknij! (7) || Wyślij wiadomość ||

Szukam dużej ilości pudełek na dużą ilośc książek / Szigella kszara

Starsza Pani Klientka: Nie mam dziesięciu groszy...
Pani Za Kasą: To da Pani kiedyś.
Starsza Pani Klientka: A jak umrę!?
Pani Za Kasą i Jej Stoicki Spokój: Jakoś to przeżyję...
Urzekło mnie.

Jeszcze wczoraj chciałam marudzić, że dwa miechy sesji to stanowczo za dużo i powinni tego zabronić. Ale dziś już mi przeszło. Jutro ustny z angielskiego w ramach wisienki na torcie. I wracam do Zawierciowa. Kroke pracy dać mi nie chce, tak samo jak Pani Mgr zaliczenia z hebrajskiego. Obrażam się zatem, biorę wszystkie nieprzeczytane książki i zaszywam się w moim mieście rond, lumpeksów i bezrobocia.
Nic się tam nie dzieje. Ale kij, w mieście nie musi się dziać. Ważne, że we mnie się dzieje. Nie nudziłam się od... trzeciej klasy podstawówki prawdopodobnie.

Leje. Pięknie leje. Dożeram resztki. Jedną połową się przeprowadzam, drugą tworzę prezentację na jutro (o krwi będzie, o krwi!).
Chętnie bym tu została, bo okolica niesamowita, ale 400 złotych za pokój posiadający okno z widokiem na kuchnię to zdecydowanie za dużo. Plus media rzadko mieszczące się w granicach setki. Plus poglądy, których nie jestem w stanie ogarnąć.

Jeśli chodzi o jakiekolwiek plany na wakacje, to mam jeden (!) dotyczący łódzkiej ulicy Piotrkowskiej.
Zastanawiam się też, czy nie założyć cukierni. Tak na wpół - poważnie. Z jednej strony moja Siostra Prof wypatrzyła na nią idealnie sensowne miejsce, z drugiej strony zaś, najchętniej nazwałabym ten przybytek "Le Salmonella".
Ale to będzie koszerna salmonella.

[♪] Emily Browning - [Sucker Punch OST] "Sweet Dreams (Are Made of This)"
[bardzo ładny cover bardzo ładnej piosenki z bardzo ładnego OSTa do filmu, na który się ładnie patrzy]

30 czerwca 2011 [10:49:03]

[Nudle w5minut]

tu! tu pyknij! (2) || Wyślij wiadomość ||