. improwizacja-mniejsza

Welcome to the Narnia

Dostałam pokój z widokiem na ludzi. Co jest znacznym awansem biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze cztery dni temu miałam widok na śmietnik.
Chyba z tego cieszę się najbardziej. Okno jest na takiej wysokości, że mogę spokojnie was obserwować nie zwracając na siebie uwagi. Teraz na przykład, kiedy siedzę przy stoliku z laptopem, od czasu do czasu mogę oderwać wzrok od ekranu i podziwiać wasze rozczochrane głowy kiedy przechodzicie pod moim parapetem. Już nie muszę wychodzić na ulicę, żeby się na was pogapić.
Oprócz tego dostałam swój wymarzony kącik do czytania. Taki przy oknie, taki z wygodnym fotelem, dużym regałem i jeszcze większa ilością książek. Taki z podręcznym parapetem do postawienia gorącej herbaty.
Od trzech dni wynajmuję niebo. Ot, co. Jest mi tak za-dobrze, że nie mam nawet czym szafy wypełnić – dwie półki pozostały wolne. Tylko podłoga jak skrzypiała, tak skrzypi. Nie czarujmy się jednak – skrzyp ów pozbawiony jest wszelkiego romantyzmu, zdolny jest wybudzać zmarłych i rozbrajać armie.

W końcu się odważyłam. Pokazałam ludziom słowa, które do tej pory ukryte były w czeluściach mojego czarnego zeszytu. Śpiewało się je do muzyki skomponowanej przez MR Wiosełko i jego Szanownego Kuzyna.
Ludzi było dużo, ale gdyby mój stres miał otwór gębowy, to pożarłby ich wszystkich nawet nie oblizując paluszków. Jedynym ratunkiem dla mnie było zamknięcie oczu.
Reakcja tych, którzy słuchali była sygnałem, że już pora przestać się wstydzić niektórych fragmentów czarnego zeszytu.
Oj, miło jest się dowiedzieć, że nie zmarnowało się siedmiu lat swojego życia na coś, co nie działa.

[♪] Harry Gregson-Williams - [The Chronicles of Narnia: The Lion, The Witch and the Wardrobe OST] "Evacuating London"

8 lipca 2009 [12:08:13]

[Soundwatcher]

tu! tu pyknij! (6) || Wyślij wiadomość ||

Zwyczaj sentymentalno - porządkowy

Mum przekonała mnie do uprzątnięcia szafy z ciuchami. Jako że panuje tam permanentny stan zagrożenia lawinowego propozycja nie wywołała we mnie ni krzty entuzjazmu. Poza tym każda próba pozbycia się spranych koszulek kończy się fiaskiem, bo jestem przekonana, że należy się im bardziej gablota niż śmietnik. Porządki w szafie w moim wykonaniu, to nie porządki w szafie, a sentymentalna podróż w przeszłość, coś jak oglądanie zdjęć u normalnych ludzi. Taka koszulka z okładką „Payable on death” na przykład, którą w liceum ubierałam tylko kiedy byłam wściekła i rozczochrana. Albo ręcznie robione koszulki z obozów 69HDT. Albo, i tutaj głośne fanfary, moje dżinsy z czasów gimnazjum. Własnoręcznie narysowałam na nich Garfielda pisakiem do płyt i wyhaftowałam „MERDE!” na zielono – żółto – czerwono. Najstarsi Górale odwiedzający fiolkowego bloga mogą je kojarzyć, bo niegdyś, w przypływie mocnego egocentryzmu i samouwielbienia, pojawiły się nawet na szablonie.
Prędzej zacznę te wszystkie szmatki na ścianie wieszać, niż trafią na śmietnik, zaprawdę, zaprawdę.

Mój dom (nie ten w Kroke, ale ten, w którym Mum każe mi drylować wiśnie) stał się otchłanią bez internetu. I tu wyjaśnia się, dlaczego wasze RSSy tak rzadko są uzupełniane ciągami znaków mojego autorstwa. Nadal uważam, Zone z resztą też, że są one li i jedynie bzdurami o niczym, jednak, ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że jakoś oddziaływają na widownię, nawet prowokują do myślenia. Po notce o moim nowym pokoju, nazwanym pieszczotliwie Narnią, Adams zaczął się poważnie zastanawiać, jak powinien nazwać swój. Muszę przyznać, że zaproponowany przez niego „Mordor” nieszczególnie pasuje mi do krajobrazu składającego się ze sterty porozrzucanych adamsowych skarpet oraz różowego kocyka i poduszki w kształcie hipopotama na łóżku Mamy.

Bezinternecie i bezrobocie owocuje jednym: w poprzednim tygodniu przeczytałam jakieś pięć książek, z których z czystym sercem polecić mogę tylko dwie: „Na szkarłatnych morzach” Lyncha (chociaż „Kłamstwa Lock’a Lamory” były dużo lepsze) i „Chatę” Younga. Tę ostatnią polecam szczególnie ateistom i agnostykom – będą mieli ubaw po pachy i masę dodatkowych argumentów za tym, żeby nabijać się z takich ludzi jak ja.

[♪] Suzanne Vega - [Nine Objects of Desire] "World Before Columbus"

20 lipca 2009 [12:56:48]

[Zwyczaje Fiolkus Fasolkus]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||