. improwizacja-mniejsza

Dostałam klepsydrę Hermiony

Życie na dwóch kierunkach tak naprawdę nie jest złe, pod warunkiem, że połowa zajęć ci się nakłada i nikt nie robi z tego problemów - pozwalają Ci zaliczyć później tak zwanym ciurkiem. Bawię się świetnie. Bo przecież tylko o to chodziło. Nawet dojeżdżanie na fUJotowy Wygwizdów jest przyjemne, kiedy wiem, że muszę to robić tylko dwa razy w tygodniu, a we wtorek na portierni będzie na mnie czekała darmowa Rzepa.
Na boku czynię sobie powolutku, co mam czynić. Paradoksalnie na hebrajski, Wydarzenie Absorbujące Całą Energię Kinetyczno - witalną (WACEK) i dłubanie w swoim prywatnym projekcie quasi - publicystycznym poświęcam o wiele więcej czasu niż przez ostatnie trzy lata. Uprzedzam pytanie: nie mam pojęcia jak to robię. Tym bardziej, że mam wrażenie, że oglądam dokładnie tyle samo filmów, co zwykle. I czytam więcej gazet. I posiadam bujne życie towarzyskie, a może nawet sprawy sercowe, kto wie.

[kącik prasowy]
Zapomniałam już, że czytanie prasy, oprócz narastającej frustracji dawało mi też kupę fanu.
W ostatnim czasie umierałam ze śmiechu śledząc karierę "Wręcz Przeciwnie". Z niekrytą (w autobusie, czyli miejscu do bólu publicznym) radością przeczytałam ich artykuł o Zbigniewie Hołdysie. Na wiadomość, że "jednak im się nie udało" zareagowałam równie emocjonalnie, ale już w zaciszu domowym
Poza tym polecam NIE CZYTAĆ artykułu "I love koszer" w nowym "Przekroju", bo wyda się, jak bardzo jestem modna w tym sezonie. Polecam poczekać, aż tygodnik ten przejmie w końcu Kazimiera Szczuka i poczytać wtedy, jak bardzo jestem niemodna i zahukana jako kobieta.
Chociaż! Odkąd odkryłam, że jedna z Pań naukowców ma na wiki w rubryce zawód "historyk, feministka", zastanawiam się poważnie, czy też feministką nie zostać. Jeśli będą mi za to płacić, chętnie pójdę nawet na jakąś manifę z transparentem (treść zależna od wysokości wynagrodzenia).
A później jeszcze tylko kilka felietonów do jakiegoś "Zwierciadła" i mogę "Przekrój" przejmować po Pani Sz. Kiedy myślałam o tym w wieku czternastu lat, nie myślałam, że będzie to takie proste.
[/kącik prasowy]

[♪] Poparzeni Kawą [] - "Feministka"
[Wampir - Jagielski na perkusji i Bryndal w tekstach; to mówi wszystko; co prawda nie rzucę im dzisiaj stanika na scenę, ale w którymś momencie koncertu mogę się poświęcić i zapiszczeć po fanowsku]

28 października 2011 [12:56:44]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (1) || Wyślij wiadomość ||

Jesienne słońce budzi we mnie Nocną Furię

Nikomu nie udało się przekonać mnie do polubienia jesieni. Nawet MR Wiosełko poległ. Szczególnie on z resztą – jego działania nie dość, że nie nauczyły mnie cieszyć się gorącym kubkiem kakao, kiedy za oknem deszcz pada poziomo, to jeszcze pogłębiły moją niechęć do jesieni w wersji słonecznej.
Jesień jest dla mnie jedną wielką hipokryzją. Szaro zimno i wieje, a jak już słońce wypełznie zza chmur, to człowiek i tak ma odczucie, że coś tu śmierdzi, coś tu jest nie tak, w tym świecie nie ma przecież nic za darmo. I wisi nad nim pewność, że za dwa dni słońca płacić będzie dwoma tygodniami pogodowej porażki.
Jesień to nic pięknego. W parkach tego uniwersum nigdy nie ma tylu liści, co w filmach. Tarzać się z nich nie sposób, bo tak jak nie da wyłączyć się grawitacji, tak i prawa Murphy’ego są nieprzebłagane – na pewno wturlasz się w jakiś zwierzęcy kał. I to rzadki. Podczas kiedy ty będziesz akurat w swoim nowym, jesiennym płaszczyku barwy fioletu. I jeszcze ktoś ci zrobi zdjęcie po czym skrzętnie otaguje je twoim nazwiskiem i wrzuci na fejsbóka.
Świeże kasztany może i są lśniące, ale poczekaj tak ze trzy tygodnie. Poczekaj tylko.

Nie dam się nabrać.
Kocyk. Kakao. Nahacz i sterta gazet. Jak pięknie jest robić coś innego niż poprawianie pracy licencjackiej.

[♪] Peter Gabriel [Scratch My Back] - "Listening wind"

9 września 2011 [12:24:08]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (5) || Wyślij wiadomość ||

Dorośliśmy w końcu - ja i mój marker

Koniec. Już nie nie wywinę.
Życie w mentalnych Bieszczadach było pięknym okresem ale, jak każde dzieciństwo, musiało się kiedyś skończyć.
W serduszku mym, gdzieś na dnie, została podjęta decyzja: wracamy do żywego interesowania się tak zwaną "sytuacją w kraju i na świecie". Telewizji nie zdzierżę, w internecie ciągnie mnie do zupełnie innych rzeczy, poza tym trudno coś znaleźć konkretnego. Zostają gazety. Tak więc wracamy do czytania gazet na poważnie, nie jak do tej pory, że raz na miesiąc i jeszcze w dodatku "Przekrój" (Lowe to!). Wiecie, tak jak to robiłam kiedyś: zaznaczając markerem co lepsze fragmenty, dla dodania profesjonalizmu całek akcji (piętnaście lat miałam, każdy się wtedy lansował, w lepszy bądź gorszy sposób).

Dziarskim krokiem, przy okazji załatwiania milijona spraw na (koń by się uśmiał) "mieście" zawierciowiańskim, zmierzam w stronę saloniku prasowego. Zamknięte. Idę więc do zwykłego, zielonego kiosku.
Fiol: Czy jest "Wprost", "Uważam Rze" albo "Polityka"?
Pani kioskarka: Hm... Nie.
Fiol: (zbita z tropu, bo myślała, że będzie sobie mogła powybierać, pomarudzić po kobiecemu) Ale nic nie ma?
Pani kioskarka: Nic.
Fiol: (po krótkiej chwili zastanowienia, nieśmiało) A "Przekrój" jest?...
"Przekroju" też nie było.
Później zaszłam jeszcze do dwóch spożywczaków, które oferowały "warzywa, alkohol i prasę", ale okazało się, że może warzywa i alkohol to owszem, ale prasy to tam nie było. Tylko "Fakt" i "PARTY!".
Po pierwszych czterech minutach frustracji w końcu przyszły myśli: "Mon Dieu!", "Toż to urban - utopia, miasto idealne!" oraz "Jak tu pięknie!". Nigdy mi się Zawierciowo tak nie podobało, jak w tamtym momencie.

Ale jak mus to mus. Trzeba sobie ładnie zamówić jakąś prenumeratkę. Wypadałoby, "Wprost" i "Uważam Rze", co by mieć szerokie spektrum, tak na lewo jak i na prawo, ale jam biedna studentka jest.
Tak więc "Wprost" będę zdzierać po Panu Ojcu Zone. Już obiecała, że mi będzie kitrać regularnie.

[♪] Yugopolis i Maciej Maleńczuk [Yugopolis 2] - "Ostatnia nocka"
[umc, umc, plum, umc, plum, plum, umpapa!]

19 lipca 2011 [16:48:45]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (10) || Wyślij wiadomość ||

Odnalazłam koniec internetu

Powaga. Indjana Dżołns jest ze mnie dumny i wysłał mi oficjalny list gratulacyjny do oprawienia i powieszenia nad łóżkiem.

[!]Koniec internetu pojawia się jak kwiat paproci - w sytuacjach mitycznych i w konkretnych warunkach. To bardziej stan umysłu niż cokolwiek namacalnego.
Otóż.
Masz do przekopania pół internetu w poszukiwaniu czegoś i nawet nie wiesz, jak to coś wygląda dokładnie, znasz tylko jedną cechę zjawiska. MUSISZ to zrobić (to ważny czynnik: MUSZENIE).
Kopiesz jeden dzień.
Kopiesz drugi dzień.
W trzecim dniu otwierasz swoją pocztę, otwierasz czytnik rss, otwierasz swojego bloga ku sprawdzeniu, czy nie ma żadnych nowych komciów (nie ma) i... tyle. Nie masz pojęcia w co dalej klikać. Jedyne czego pragniesz, to odłączyć się od tego dziadostwa i wrócić do dzieła Waltera Moersa o wdzięcznym tytule "13 i pół życia kapitana Niebieskiego Misia - Wspomnienia niedźwiedzia morskiego z połowy przeżytych lat, opatrzone wieloma ilustracjami, z wykorzystaniem Leksykonu wymagających objaśnienia cudów, form istnienia oraz zjawisk w Zamonii i okolicach autorstwa prof. Abdula Nachtigellera".
I tak też czynisz.
Bo oto nastąpił koniec internetu i blokada, której pokonać nie możesz, tym bardziej, żeś ino zwykły śmiertelnik, a nie jakiś Robert Langdon, czy tam inny Brus Łilis.

Tym bardziej, że na naszym tarasie stanął stary fotel, na którym nocą śpi Psica, a za dnia, na zmianę z Mum, czytamy na nim książki.

[♪] Ben Houge [Arcanum, of Steamworks & Magick Obscura - OST] - "Villages" + "Qintarra"
[może w przypływie sympatii tłumu do klimatów stimpankowych Panowie ze Sierry zrobią mi drugą część?]

7 lipca 2011 [12:18:45]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (6) || Wyślij wiadomość ||

Sześć języków brutto

[!] Kiedy wychodziłam z domu przed południem Hermijąnina była w stanie przeuczenia. Łatwo było to poznać, bo wydawała z siebie przecudnej urody mruczando-murmurando na melodię "Ciiiicha noc" jednocześnie wpatrując wzrokiem lekko tępawym w przestrzeń. Kiedy wróciłam - już jej nie było.
Myślę, że nie powinnam była zostawiać jej w takim stanie.

Zaczynam podejrzewać, że wszyscy właściciele kawiarni, restauracji i hoteli zawarli jakiś spisek, żeby nie przyjąć mnie do pracy.
(chociaż bardziej prawdopodobne jest, że skutecznie powstrzymuje ich moje zdjęcie)
CV wysyłam już odruchowo. Jak tylko widzę ogłoszenie, które nie jest na tyle bezczelne, żeby wymagać trzech języków i oferować cztery złote za godzinę, to ślę.
I nic.
Mum: Aaa... Może się masz lenić w te wakacje...
Fiol: Znowu?...
Tym bardziej, że wiem jak to się skończy. Znowu się będę włóczyć po świecie, znowu na spontana i noga moja w domu i tak nie postanie. A Wielki E. znowu mnie będzie wysyłał do Anglii. Wielki E. wierzy w Inglisz Drim. Jedziesz, wysiadasz na odpowiedniej stacji londyńskiego metra, a tam zbiega się do Ciebie tłum pracodawców chętnych zatrudnić Cię od zaraz.
Fiol: Wiesz, Mum, jak wygląda sezonowa praca moich marzeń tak na serio?
Mum: No?...
Fiol: Kojarzysz te Panie, co pod Centrum stoją z okularami?
Mum: Noo...
Fiol: Czy to nie jest fantastyczna robota? Siedzą sobie na tych leżaczkach, opalają nogi, czytają sobie te romanse... Mum, ja chcę stać z okularami...

Wyższe wykształcenie, kurna, sześć języków.
CZTERY ZŁOTE (!!!) a nie sześć języków.
Jeszcze brutto.

Kącik biblio(chrup!)żercy
Paczta: [tu paczta!]. Bardzo mocno się pilnowałam, żeby nie parsknąć ze śmiechu. I koniecznie muszę przeczytać. Z tym, że sobie, oczywiście, nie kupię.
(kto wpada na takie pomysły?! kto takie rzeczy w ogóle wydaje?!)
Panie Mistrzu Tolkien, Panie Lewis, niniejszym staliście się angielską wersją Roberta Langdona. Jak się Panowie z tym czują?

[♪] Schiller mit Anna Marie Muehe [Sehnsucht] - "In der Weite" + [♪]"Sommernacht"

16 czerwca 2011 [19:34:47]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (3) || Wyślij wiadomość ||

Nadajemy z dwóch światów: Państwa Dorosłych i Wiecznych Chłopców / Dziewczynek

// ŚPaDor
Jestem świeżo po wejściu w świat dorosłych. Jedna z pierwszych refleksji brzmi:
Czy Ci wszyscy ludzie są aż tak nieogarnięci, czy też naprawdę jest tak, jak mówiła Mum: że zbiorowo chcą Cię wykorzystać, oszukać i porzucić na trotuarze?
Jeśli to pierwsze: jestem szczerze zaskoczona, jak bardzo dorośli są podobni do gimnazjalistów. I to z rodzin pt. "Zostaw, babcia umyje".
Jeśli to drugie: ich metody są mało finezyjne.
A może ja po prostu spotkałam tylko łonabi - dorosłych, którzy dopiero się wyrabiają.

W każdym razie będzie zabawniej niż myślałam. Przynajmniej tak się zapowiada.

// ŚWieChłoIDzie
I czy ktoś mi może wytłumaczyć, o co chodzi z Wojaczkiem? Wojaczek mnie ostatnio prześladuje i męczy. Gdzie nie zajrzę, tam gęba Wojaczka. Jak już cytują, to Wojaczka. Projekty muzyczne inspiruje Wojaczek. Otwieram przysłowiową puszkę z kocim żarciem (chociaż nie otwieram, bo kota nie mam, ale jak przysłowie, to przysłowie), a tam Wojaczek na mnie spoziera. W dodatku corpus Wojaczkum kosztuje 62 złote. A to o wiele więcej niż inne corpusy.
Ja rozumiem, okrągła rocznica tragicznego odejścia. Ale że aż tak?

(Tymczasem ja bym pragła jakiś tomik Świetlickiego. A Świetlickiego dostać nie idzie. Sprawdzałam dzisiaj.
Prawdopodobnie dlatego, że jeszcze żyje.
...ale Pan Świetlicki niech żyje na zdrowie, ja sobie na allegro kupię, nawet taniej będzie.)

(Tymczasem przez najbliższe dwa tygodnie panoszę się po koncertach. Żyjemy, jak obiecalim zimą. Ale nie mówcie Mum.)

[♪] No! No! No! [No! No! No!] - "Test Voight-Kampffa"
[♪] Piotr Rogucki [Wizja dźwięku] - "Plaster Miodu 3"
[dowód, że Wojaczek się panoszy!]

16 maja 2011 [23:45:10]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

...a pocztówki dźwiękowe obracały się z prędkością 45 obr/min, wiesz?

Mam wrażenie, jakby moje życie od jakichś dwóch tygodni nabierało prędkości. Jakbym z górki właśnie pędziła, na szyję i na łeb. Wiatr świszcze w uszach, farbowana rudość włosów rozpierzcha się na wietrze. Grzywka stojąca pod kątem, którego nawet Pitagoras by nie wymierzył i wytrzesz radochy na twarzy nadają mi wygląd idioty. Ale jedziem. Usilnie trzymając się kierownicy, co by nie puścić jej w niekontrolowanym przypływie euforii (która byłaby mocnym falstartem, trzeba dodać), co by nie wywalić się koncertowo. Nie do końca nad tym panuję. Bogu dzięki, że w Boga wierzę i mogę na Niego panowanie zrzucić.
Ciekawi mnie, co będzie na dole. I co z tym zrobię.
(tfu, tfu, muszki pomiędzy zębami).
Opowiem wam, jak dojadę.

Natomiast proza życia wygląda tak, że po kulturalnej pogadance na temat oszczędzania na mediach zapłaciłyśmy o dwadzieścia (słownie: DWADZIEŚCIA) złotych mniej w tym miesiącu.
Trzy tygodnie uczyłam się upychać w sobie furię i frustrację, żeby podjąć się tej rozmowy. Ale warto było. Teraz Mistrz Zen może mi kapcie kleić i latać po mrożonki do Bjedróńki. Albowiem podczas tej rozmowy Flatmejtki odkryły, że w zasadzie mogą przecież prać razem zamiast wstawiać tylko połowę pralki. Niestety mitu, że połowa mniej ciuchów = połowa mnie energii i wody nie udało mi się obalić. Po prostu nie byłam w stanie. Powód był prozaiczny dość: zaniemówiłam słysząc tę rewelację. Wiecie, to tak, jakby ktoś wam powiedział, że nie używa wifi, bo nie chce przemęczać niewidzialnych wróżek, które muszą nosić ten internet w tę i nazad.
Bo nawet Mistrzowi Zen by brewka tykła, gdyby usłyszał, że te dwadzieścia złotych zawdzięczamy wyłączonej na trzy dni lodówce. W myśl tej logiki, jak słusznie zauważyła Zone, wyłączając ją na dwa tygodnie zaczęłybyśmy zarabiać.
A widzi Szanowna Publiczność w Studiu, mnie nie tykła.

[O! Głoszenie!]Tak poza tym, to moje muzyczne alter - ego bawi się w prekognicję. Macie to gdzieś, wiem, spokojnie, szanuję, nie nie musisz, tak tylko gadam.

[♪] Dezerter [Prawo do bycia idiotą] - "Prawo do bycie idiotą"
[posłuchajta, bo to nie tak, jak myślicie!]

8 maja 2011 [21:08:15]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

Jeśli mam w sobie jakieś resztki "patriotyzmu lokalnego" to właśnie są w rozstroju

Cztery godziny podróży, gniew, bogini, opiewaj PKP, synów wiadomoczyich. Ale nic to. Nic. Bo Kroke przywitało mnie DŻewem na różowo zakwitłym tuż pod moim oknem. I DŻewo pachnie tak... ale tak pachnie...
A dzieci grają w klasy drąc się niemiłosiernie! I to na chodniku, nie na nintendo łiii! Zdjęcie bym zrobiła jako materiał dowodowy, ale aparat w komórce ma wiele ograniczeń, nawet jeśli jest sajber szotem. W każdym razie: może jest dla nas, ludzkości, jakaś przyszłość poza światem z piksela.

Warte odnotowania: to pierwszy raz, kiedy z utęsknieniem czekałam na wtorkowe popołudnie i godzinę 15:19.
Tęskniłam do mojej krakowskiej ławki od machania nogami bardziej niż za Mum'ową jajecznicą. To się już kwalifikuje jako patologię najskrajniejszą. Nie myślałam, że coś takiego może nastąpić.
Chyba jestem na równi pochyłej do "a zróbcie se z moim pokojem co tam chcecie".
To smutne w sumie.
[!] Prawie tak samo, jak ogłoszenie, które ostatnio znalazłam na gumtree, w którym "(słaby psychicznie) autor poszukuje muzy, niekoniecznie ze skrzydłami, płatne, ale bez szaleństw.
(tu wklej chwilę refleksji)
Boże Mój, co to za świat, w którym muz się przez gumtree szuka. Święta są najgorszymi dniami w roku. Ludzie słuchają Strachów i myślą, że to alternatywa. Tworzy się specjalne modele nokii dla mnichów buddyjskich i koszerne gógle. I tak dalej w te majty aż do "Daje się pokojową nagrodę nobla gościowi, który fajnie gadał o pokoju".
[!!] Chociaż w zasadzie nie rozumiem, dlaczego to ostatnie szokuje nas tak bardzo. Biorąc pod uwagę to, co widać w naszych ekranach i na stronach naszych gazet, to faktycznie, w dzisiejszych czasach o pokoju można sobie tylko fajnie pogadać. Bo "działalność na rzecz pokoju" odnosić się może chyba tylko do jakichś prac remontowych albo kupowania wygodniejszych mebli.

[♪] Czesław Śpiewa [Pop] - "Pożegnanie Małego Wojownika"
[95% twórczości Pana Mozila nie rozumiem, ten utwór natomiast pojęłam i zarzynam na iLlidanie; poza tym wyżej wymieniony Pan Mozil wskoczył na listę muzyków, z którymi gdzieś w mglistej przyszłości chcę przeprowadzić wywiad - właśnie z powodu tych 95%]

26 kwietnia 2011 [20:31:20]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||

Paradoks świnki - skarbonki

Moja sytuacja finansowa charakteryzuje się ostatnio płynnością zamrożonej kostki masła od której ktoś odrąbuje co jakiś czas kawałek. Zazwyczaj spory.
W dodatku od jakiegoś czasu problem jakoś nie chce naprawić się sam, jak to do tej pory bywało. Zaczynam podejrzewać, że właśnie na tym polega dorosłość.

Nie naprawił się wpędzając mnie w paradoksalną pętlę. Otóż swój ratunek widzę w posiadaniu świnki - skarbonki, do której wrzucać będę zarobione na desperata pieniądze (czy ja wspominałam, że chcę iść do Drzyzgi?) - pieniądze, których tknąć nie będzie wolno w kontekście książkowo - koncertowym pod karą samochlaśnięcia po łapach (przynajmniej do czasu, kiedy odhaczę najważniejsze punkty na liście "tóPej").
Aby posiadać świnkę - skarbonkę (która niezbędna jest) trzeba zawczasu posiadać pieniądze. Koło się zamyka, jak Uroboros zawszony.
Dochodząc do sedna sprawy: czy ktoś nie ma pożyczyć świnki - skarbonki? Model bezmłotkowy, co bym mogła zwrócić w stanie nienaruszonym.

Brak powyższego artefaktu nie przeszkadza mi w szukaniu pracy.
I naprawdę pierwszy raz w życiu żałuję, że nie mam powyżej 175 cm wzrostu, silnej woli do roznoszenia ulotek na ulicy, kierunku "anglistyka" wpisanego w indeks i chęci, żeby jakiś fetyszysta masował mi stopy za kasę.
Chociaż nie. Ostatniego nie żałuję. Bez przesady.

[♪] Clannad [Magical Ring] "Tower Hill"

5 kwietnia 2011 [22:13:48]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (12) || Wyślij wiadomość ||

Nie ma się co czarować - kiedy dorośniesz i tak zostaniesz własną matką / ojcem

Śmieszna sprawa.
Zaczęło się od tego, że schudłam piętnaście kilo i wszystkie ciuchy zaczęły na mnie wisieć jak przysłowiowy paltocik na studencie medycyny średnia pięć zero. I o ile w zimę dało się to zamaskować swetrochami tudzież rajciochami o tyle w obliczu Pani Wiosny ten trik już nie przechodzi.
Innymi słowy, problem iście babski: nie wiedziałam w co się ubrać, żeby godnie iść na urodziny do Mru.
Musicie wiedzieć, że Mum jest bardzo wyczulona na moje potrzeby ciuchowo - kosmetyczne. Prawdopodobnie dlatego, że przez większość życia nie wykazywałam większego zainteresowania tym tematem, całą kasę wydawałam na książki, a wszelkie próby zaaplikowania mi na facjatę jakiegoś szczątkowego chociaż makijażu przez Mum kończyły się zazwyczaj pościgiem po domu (ja w roli ściganej rzecz jasna) oraz nieudawanymi łzami męczennicy. Nie mówić już o tym, że Mum jest z sortu "kobiet - dam": swojego czasu nawet do mięsnego nie wychodziła bez szminki na ustach.
Także kiedy po raz pierwszy (lat siedemnaście) poprosiłam o kasę na cienie do powiek Mum niemal popłakała się ze wzruszenia, natomiast Wlk. E. w skrajnym osłupieniu zapytał (cytuję): "JAKICH POWIEK?!".
Mogłam liczyć, że i teraz stanie na wysokości zadania zapewniając mi dotację na godny przyodziewek.
Dwa dni robiłam te zakupy. Obkupiłam się tak, że po powrocie do domu nadal nie wiedziałam w co się ubrać, bo po prostu było za dużo możliwości.

...tymczasem już teraz nasze imprezy powoli przekształcają się w posiadówy za stołem zastawionym sałatkami i chlebem w koszyczku. Gadamy o tym, jak to politycy wszystko rozkradają, a kościół pociąga za sznurki. Jeszcze parę lat i to my siedzieć będziemy w aucie na siedzeniu pasażera obok naszych latorośli, kurczowo zaciskając dłoń na ręcznym i wykrzykując w napięciu zestaw porad dla młodych kierowców.
A oni będą się z nas nabijać na imprezach. Ot, circle of life.

[♪] T.LOVE [I Hate Rock'n' Roll] - "Mr. President"

3 kwietnia 2011 [12:35:28]

[Tajemnice Wszechświata]

tu! tu pyknij! (8) || Wyślij wiadomość ||

Poprzednie