. improwizacja-mniejsza

Dzień, w którym absurd mnie znokautował

Trzeba pamiętać, że jak pies systematycznie gryzie Garp'a, to może przyjść w końcu taki dzień, kiedy Garp ugryzie psa.

Jak to już się Szanownej Publiczności w Studiu zwierzyłam, ulałam egzamin z hebrajskiego współczesnego (biblijny zaliczyłam, i to na pięć, ale biblijny jest szalony, więc rozumieliśmy się bez słów już od samego początku). Muszę go zaliczyć w sesji poprawkowej, żeby się grzecznie obronić, po czym pomaszerować na egzaminy wstępne na studia II-go stopnia.
I teraz tak (trzymajta się klawiatur, bo będą turbulencje mózgu).
Sesja jest od pierwszego do piętnastego września.
Tymczasem ja do szóstego jestem zobowiązana wpisać w system swoje oceny z obrony.
Egzamin poprawkowy jest szóstego września (to jasne).
Nie ma szans na akcję "prosto z egzaminu na obronę", bo biurokracja przeszkadza.
Nie ma szans na akcję "egzamin tydzień wcześniej", bo egzaminatora nie ma w kraju.
Polecenie: W trzech zdaniach napisz, jak zareagowałbyś na zadaną sytuację. Pamiętaj, że w swojej wypowiedzi nie możesz używać wulgaryzmów, bo to nie przystoi damie.

Zadanie za szóstkę: W trzech zdaniach opisz, jak mogła zareagować na zadaną sytuację Ałtórka tego bloga. Dla ułatwienia dodam, że nie użyła żadnych wulgaryzmów, bo to nie przystoi Ałtórce.

Chciałam tu jeszcze tylko prywatę do Pana Żakowskiego (nie to, że Pan Żakowski Ałtórkę czyta).
Panie Żakowski. Teraz to ja MUSZĘ zostać tą dziennikarką. Albo dziennikarzyć na boku, no muszę. W takim kraju to ja wyjścia nie mam po prostu.

[♪] KULT - [Nowe wersje starych utworów] "Polska"

17 sierpnia 2011 [21:39:19]

[§22]

tu! tu pyknij! (3) || Wyślij wiadomość ||

All that stress

Pierwsza prasówka i już jest zabawnie.
Oto czytam sobie komentarze na temat tegorocznej matury, która poszła jak, nie przymierzając, armia zaciężna po ruchowych piaskach. Jedna czwarta ludu oblała, średnia krajowa dorównuje naszej zwyczajowej frekwencji w wyborach, szef CKE popełnia oficjalne seppuku i to już godzinę po ogłoszeniu wyników. Tak to wygląda w zarysie.
Tymczasem pan z "Gazety Wyborczej" zwala tę jedną czwartą ulanych matur na stres.
(I robi to na poważnie)
Serwuje od razu lekarstwo: zróbmy tak, żeby nie było tego progu trzydziestu procent, zróbmy tak, że zdawał każdy, bez względu na wynik.
(To też pisze na poważnie)
Biorąc pod uwagę fakt, że mamy niż demograficzny i z tego tytułu uczelnie wyższe przyjmują w swe szeregi każdego, kto się akurat napatoczy proponuję w ogóle dorzucać dyplom licencjata do wybranych tytułów prasowych. Może być "Wyborcza..." i "Kaczor Donald" na początek.

[♪] Catherine Zeta Jones‏ [Chicago] - "All that jazz"

21 lipca 2011 [13:44:06]

[§22]

tu! tu pyknij! (10) || Wyślij wiadomość ||