. improwizacja-mniejsza

„A przecież tyle rzeczy przez te wakacje miałaś zrobić, obiboku jeden. Giertych dał ci trzy dodatkowe dni wolnego i co?” – powiedziałam bez większego przekonania do swojego odbicia w zaparowanym lustrze, po czym poszłam zabić demona, który wyrżnął pół miasta Kaladon w grze o wdzięcznej nazwie „Arcanum”. Podejrzewam, że na Mrs. Ce nie zrobi to żadnego wrażenia (szczególnie, kiedy powiem jej, że przez bite dwa miesiące wypełniłam pół pejper szitu, dwukropek nawias kwadratowy, z ridingiem; uśmiechniętymi emotikonkami, żeby nie było wątpliwości).
Wyrzuty sumienia, małe bo małe, ale zawsze, przygłuszam stwierdzeniem, że wakacje nie są po to, żeby nimi szpanować. O. Co proszę sobie w głowie wyryć i przekazać dalej.

A kiedy się kończą wakacje, to grzeczne dzieci urządzają imprezy w kameralnym gronie, przed kominkiem rozmawiają o życiu, śmierci i seksie z „Focusa” i „Discovery”, grają na gitarze, gotują leczo o pierwszej w nocy popijając je bardzo śladowymi ilościami alkoholu. Nie śpią przede wszystkim, jeśli już, to tylko dwie godziny.
Fiol: (o siódmej rano w delikatny sposób budzi Maga i Zone – rzuca się i przygniata ich swym ciałem motyla po kuracji sterydami) Dzień dobry!!
Zone: Mhmmm…
Fiol: No, wstawać. Jeszcze trzeba posprzątać ten syf, a mamy godzinę do autobusu! (widząc brak reakcji, o entuzjazmie nie mówiąc) Ej, wiecie jaki był dzisiaj ładny wschód? Cudo…
Mag: (mruczy) No… Legolas powiedział, że krew rozlała się na polach Rohanu…
Fiol: ...
Fiol: Objawił ci się w nocy?...
I kto mi teraz uwierzy, że żadne z nas nie wypiło na tej imprezie więcej niż dwie butelki piwa.

Wypadałoby pomyśleć o zakupie podręczników.

♪ "Granat w plecaku" - Koniec Świata

3 września 2006 [22:08:12]

[Główna]

tu! tu pyknij! (9) || Wyślij wiadomość ||

Zaczęło się jak zwykle od postanowień.
Nie będę już telepatycznie przebijać autobusom opon, zamiast tego na nudnej religii książki będę czytać. Sypiać będę dłużej, co bym nie miała kreski za kawę u pani Agnieszki w sklepiku. Uczyć się będę krótko aczkolwiek intensywnie na przerwach przed kartkówką. Na w-f chodzić będę okazjonalnie. Na basen pod prąd, znaczy w piątki zamiast w soboty, kiedy to pan Wuefista mnie widzi i dolicza mi godziny dodatkowe, które mogą mi podwyższyć ocenę. Bo w soboty basen przypomina aquapark. A ja nie cierpię aquaparków, nie mówiąc już o pływaniu slalomem. Weekendy poświęcać będę na czytanie lektur, bo może chociaż dwie z tych dwudziestu sześciu okażą się fajne. Oszczędzać będę, bo zima idzie i nowe treki by się przydały. Wszak musiałabym się chyba reinkarnować, żeby założyć kozaczki.
Hmm…
Tak naprawdę to zaczęło się od tego, że spóźniłam się na mszę inauguracyjną i cichcem wcisnęłam do instytucji kościelnej tuż po kazaniu. Usiadłam w pierwszej ławce, a jakże. A jakże niechcący. I dawno mi się tak fajnie nie pływało na basenie. Jak przyjdzie co do czego, to „Potop” (5 CyDy) pożyczę od Kúby. Książki na audio to profanacja, ale ja do trylogii jeszcze muszę dorosnąć. Kasę oszczędzałam przez dwa miesiące, po czym wydałam ją na niezbęde do życia produkty z wuwuwukropapele. Po ostatnim weekendzie byłam nieco niewyspana i soczyście poobijana. Bo chrześcijański punk jest fajny, Jezus przyjdzie w czerwonych glanach, a podłogę w „Drukarni” ktoś inteligentnie wyłożył kafelkami. Zaraz po radosnym rzuceniu się w pogo pośliznęłam się i, jak Gaimana kocham, pierwszy raz w życiu udało mi się zrobić szpagat. No i wymyśliłam sobie, że dostanę w tym roku stypendium typu naukowe. W końcu za coś do tych Chin jechać trzeba.

Czyli postanowienia postanowieniami, a wyszło jak zwykle.
A teraz kawunia popołudniowa i wracamy do Wertera, który w samotności sobie pocierpieć nie może, jak na złość.

♪ "Outsider" - Pidżama Porno

11 września 2006 [16:50:41]

[Główna]

tu! tu pyknij! (9) || Wyślij wiadomość ||

Natomiast jeśli chodzi o KLOPa, to muszę panu hrabiemu powiedzieć, że co raz częściej zadaję sobie, retoryczne nawiasem mówiąc, pytanie co ja robię w tym wariatkowie. Retoryczne, bo przecież dokładnie wiem, co.

Zacznijmy od tego, że klasa trzecia, delikatnie mówiąc, z rezerwą podchodzi do ludzi, którzy nie mają na sobie wielkich metek krzyczących „OSRAJ!!”, „CHAŁS!!” jak i „TRÓL!!”. Rezerwę tracą do ludzi, którzy wyglądają nieco inaczej niż oni. Głębiej ludzi owych opisywać nie będę, swojego zdjęcia też nie zamieszczę, garderobą swoją popisywać się w eterze nie godzi się. Tym bardziej, że każdy ma jakiś zarys tego, o co chodzi. Kto nie widział Fiolki i jej przyjaciół, niech ma nadzieję, że kiedyś ujrzy, kto widział, niech zrobi przewrót w tył i potrójnego tulupa. Kiedy trzecia klasa spotyka powyższy typ osób wygłasza wtedy kilka (zwykle dwa) zdań na ich temat. Zwykle robią to, kiedy mam Illidana na uszach i myślą, że nie słyszę. Na pewno dlatego, żeby nie zrobiło mi się przykro. Muszę im kiedyś wytłumaczyć, że mogą sobie mówić spokojnie co chcą. Nawet nie podejrzewam się o to, że przejęłabym się opinią na temat mojego ubioru wygłoszoną z ust faceta w różowym, obcisłym polo.

Drugą sprawą są wybory na przewodniczącego szkoły. W kampanię wyborczą wczuła się jedna dziewuszka, i specjalnie na tę okazję wydrukowała cały plik ulotek z własna facjatą i własną koszulką popierająca wyzwolenie Palestyny. Przynajmniej było co robić na religii. To i owo się dorysowało, troszkę się przeinaczało napis na koszulce, po czym rozwiesiło się własną wersję ulotek na tablicach w korytarzu. Ale na tym nie koniec. Trójka naszych kandydatów pozazdrościła koleżance i też postanowili jakoś się wypromować. Wszystko dokonało się na lekcji fizyki. Bo takie rzeczy zwykle dzieję się na lekcji fizyki. Czekam, kiedy wyślą do nas Strefę Jedenaście, szczerze mówiąc. Otóż kandydaci nasi wyszli z klasy w krawatach i szarfach okolicznościowych zrobionych z papieru toaletowego.

Na koniec jeszcze coś o tolerancji w KLOPie, bo takowa istnieje, mimo wyjątkowej klasy trzeciej.
Scenka rodzajowa z zaskakującym przesłaniem.
Obsada:
Kolega Michał – jeden z trzech, czołowych Kinder-metali w naszej szkole. W okolicach listopada tamtego roku cała trójka w piątek była skate’ami, w poniedziałek magicznym abrakadabra przetransformowali się w wiernych fanów Gunsów.
Kolega Jajoł – też czołowy. Tyle, że skate. Jakim sposobem uratował się przed transformacją z w/w trójką, do dzisiaj mi nie wiadomo.
Sytuacja:
Wychodzą z klasy fizycznej (mówiłam, że mają tam miejsce zjawiska paranormalne)
Kolega Jajoł: Nie oceniam tego, co masz na sobie, biorąc pod uwagę to, co ja mam na sobie.

Co więc Fiolka robi w KLOPie?

♪ "No, klaszcz!" - Kazik Staszewski [polonizuje Toma Waitsa]

14 września 2006 [17:38:05]

[Główna]

tu! tu pyknij! (17) || Wyślij wiadomość ||

Im bardziej zagłębiam się w biografię Adama Mickiewicza alias „Wieszczu”, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem wariatem. Aha, zapomniałam. Publiczność w studiu nie zna Zależności.
Zależność można rozpisać matematycznie: Przy założeniu, że Fiolka = A. Mickiewicz i A. Mickiewicz = wariat kopnięty w dziąsło to Fiolka = wariat kopnięty w dziąsło.
Proste, prawda?
Co prawda mnie do wieszczenia, talentu, poezji i ogólnej sławy na miarę polsko-francuską to jak Mandarynie do nagrody Grammy. Nie wysnuwam tu porównania osiągnięć, bo moje są żadne. Ja pisać nawet nie potrafię składnie. Jednak dziwne pokrewieństwo odczuwam czytając o tym, jakie irracjonalne idee Wieszczu wyznawał i jakie pierwsze wrażenie (patrz: „Pieprzony Los Kataryniarza”) postawę tę zapoczątkowało. Jaką ciągotę miał do towarzystw tajnych i podziemnych, które w zasadzie nie robiły nic tajnego, ani podziemnego. Jakie rarzące błendy ortograficzne robił. Jak grał w teatrach role kobiece. Jak uczył się języków obcych tłumacząc dzieła Goethego i tego starego podrywacza Byrona.
Skądś to, kurna, znam. Moja dysortografia do dzisiaj nie jest potwierdzona odpowiednim świstkiem, głównie dlatego, że idiotycznie wyglądałby jako załącznik do podania o pracę w redakcji tygodnika Przekrój (poza tym, nie wierzę we wszystkie rzeczy zaczynające się na dys-; dysfunkcje, dyski, dyskoteki itd.). Angielskiego nauczyłam się z „Matrixa”, bo przecież nie od nauczyciela, którego ojczystym językiem był arabski (mówiliśmy do niego Ben, bo stwierdził, że jego prawdziwego imienia nie wypowiemy). A jak miałam jedenaście lat, to pani w sklepie pomyliła mnie z chłopcem.
Jednak najbardziej fiolkowy przypadek w życiu Wieszcza(albo mickiewiczowski w moim) odnotowano u schyłku jego żywota, kiedy postanowił zaopiekować się myszką, która złapała się na łapkę. Karmił ją i pielęgnował, starał się bardzo, mimo wszystko myszka zdechła. Zapomniał ją poić. Podobną śmiercią zginął cztery lata temu ostatni w moim życiu chomik.

Dlatego też jako (dużo) mniej zdolna reinkarnacja czuję się w obowiązku obalić teorię PrzeRysa, która mówi o tym, że Wieszczu był takim dziewiętnastowiecznym Emo. Teorię da się obalić matematycznie: przy założeniu , że Fiolka = A. Mickiewicz a Fiolka ≠ Emo to A. Mickiewicz ≠ Emo. Z grubsza.
Teorię da się obalić prozą o zabarwieniu socjologiczno – historycznym: romantycy nadużywali hiperboli. Owszem, byli mrocznymi męczennikami, ale tylko wtedy, kiedy zakochali się nieszczęśliwą miłością. Jednak cieszyli się też jak kompletni kretyni z pszczoły latającej pod innym kątem niż zwykle. Pokażcie mi tró Emo płaczącego ze szczęścia, a pokażę wam cały skład Tokio Hotel bez makijażu.

Tyle na dzisiaj drogie dzieci, niniejszym ogłaszam koniec lekcji. Na prace domową macie zaśpiewać „Ode do młodości” na melodię „Join me” HIM. A Wieszcza nie wyzywać od kretynów i narkomanów tylko dlatego, że musicie się cztery strony A4 „Romantyczności” nauczyć. O.

[!] Projekt "Ministerstwo Propagandy" in progress (na reszcie)

♪ "The Messenjah" - P.O.D.

18 września 2006 [17:02:59]

[Główna]

tu! tu pyknij! (14) || Wyślij wiadomość ||

Popijając ciepłą czekoladę, owinięta Kordełką, czyli najlepsza przyjaciółką Fiolki, tuż po zaaplikowaniu sobie ciepło – jesiennego szablonu (wyjaśnienia i przeprosimy gdzieś na boku), powoli trafia mnie szlag. Na myśl o jutrzejszej wyprawie do Mordoru. Yyy… Do szkoły chciałam powiedzieć. Gdyby ktoś narysował komiks o przygodach Fiolki, na dymku myślowym skierowanym do mojej głowy wyrysowany byłby soczyście splątany bazgroł. Ot, weekend plus trzy bonusowe dni przeznaczone na wycieczkę szkolną się kończą i jutro trzeba będzie zmierzyć się z tłumem, który nie omieszka powiedzieć, czy jest „na tak” dla moich nowych bojówek barwy „łudlend”. Już się nie mogę doczekać tym bardziej, że bojówki nie są biodrówkami i brak im jakiejkolwiek metki, która gwarantowałaby mi rispekt i ogólny zią u ogółu. No, ale trudno jest znaleźć spodnie z R.I.P.ortera w sklepie wojskowym zwanym pieszczotliwie „Pentagon”.
A tak poza tym przytłacza mnie widmo dwóch godzin historii i powrotu do domu o szóstej wieczorem.
Wycieczki szkolne są fajne. Zgłasza wtedy, kiedy spędzasz je w domu, bo Dyrowi nie chciało się nawet układać planu dla ciebie na te trzy dni.

Mimo wszystko kocham moje życie. Szczególnie w weekendy, bo Bóg w końcu mnie wysłuchał i rzuca mnie z koncertu na koncert. Ty razem Myslovitz w mieście dużo brzydszym od Zawierciowa (a myślałam, że takie w Polsce nie istnieje). Nie pisze tego po to, żeby pochwalić się tym, jaka to ja bywała w świecie jestem, bo przecież każdy wie, że naturę mam typowo Garfieldowską: nie ruszam się z domu, no chyba, że wiem, że w miejscu docelowym istnieje lodówka. Pisze to po to, żeby coś publiczności w studiu przekazać. Jedni zwą to refleksją, inni wnioskiem, jeszcze inni komentarzem do rzeczywistości.
Otóż.
Taki koncert by się w Zawierciowie nie udał. Albowiem chłopcy do pośpiewania grali raczej, kiedy młodzież zawierciowiańska oczekuje pogo z butelkami i ogólną rozpierduchą. Nie mówcie mi, że do Myslovitz nie da się pogować. Młodzież zawierciowiańska pogować może do wszystkiego. Mamy na swoim koncie już Łzy, Bajm, Ewelinę Flintę, Golec Orkiestrę i Kapelę Pieczarków. Przy tym, co nam władze miasta zapraszają Myslovitz przyjęlibyśmy z rykiem dzikiej radości. Byleby zagrali „Blue Velvet” w miejsce „My” i cacy.
Także pokiwałam się od prawa do lewa i wróciłam. Jednak nadal twierdzę, że warto było wydać te 5,45 PLN na dwa bilety, chociażby po to, żeby pogapić się na Rojka i bandę. Właściwie to jest chyba to, co najbardziej lubię w Myslovitz (pomijając „Peggy Brown”): ich zachowanie na scenie.

A tak na sam koniec i zupełnie mimochodem chciałam państwu objawić Ministerstwo Propagandy Prożet. Jak na razie wrzuciłam tylko „Fiolkę Absurdu”, niekoniecznie chronologicznie, niekoniecznie w wersji ostatecznej. No, i pierwszy odcinek mi się gdzieś zawieruszył.
W każdym razie szpanolans, bo na Żogeże. Może mnie opiszą w Polityce.

♪ "En Bas De Ma Fenetre" - Singuila feat. Jacky
[zajeżdża Craigiem Davidem. Ale po francusku.]

20 września 2006 [20:15:21]

[Główna]

tu! tu pyknij! (10) || Wyślij wiadomość ||

Sobotni maraton Monty Phytona ukazał mi moje przeznaczenie. Nie Czerskim, nie Miałczyńskim, a Rycerzem NI! zostanę. No, ewentualnie członkiem elitarnego Szwadronu Samobójców.
Tym bardziej, że Roman Edukator znowu wprowadził w życie swoje genialne pomysły, na temat których mam do powiedzenia tylko tyle, że gdybym ja była teraz w klasie maturalnej, to wzięłam bym przykład w pana Raczkowskiego i zorganizowała jakiś równie wymowny hepening. Z tym, że psie kupy w które wcześniej wbiłabym flagi (niekoniecznie polskie) wylądowałyby w paczce zaadresowanej do naszego Ministra Edukacji.
Ale że jestem w klasie drugiej, to w spokoju ducha mogę sobie podobne akcje protestacyjne odpuścić. W końcu mam ten komfort psychiczny, że zasady mojej matury ustalać będzie już zupełnie ktoś inny.

Wniosek ogólny z ostatnich trzech dni egzystencji
To, że trampek, których zostawiłeś w szatni KLOPa w listopadzie i nie zgłosiłeś się po nie, do dzisiaj nie ruszył nikt*, nie znaczy wcale, że piórnik, który zostawisz na ławce w korytarzu będzie tam nadal, kiedy wrócisz po odbyciu lekcji informatyki. Szczególnie jeśli oprócz długopisów i ptasich piór (które namiętnie zbierasz z chodników, gdyż tak powinno się postępować z fetyszami) trzymasz tam też saszetkę neskafe czywjednym.
_____
[*] Nawet Pan Janek zwany Gollumem, który kompletuje sobie obuwie z porzuconych w szatni butów. Wiadomo, do KLOPa chodzą dzieci, które w byle czego nie założą. I tak Pan Janek chodzi w jednym bucie Nike, drugim Pumy.

♪ "Biała flaga" - Republika

25 września 2006 [16:59:53]

[Główna]

tu! tu pyknij! (18) || Wyślij wiadomość ||