. improwizacja-mniejsza

(gwizdanie.ogg)

Cisza blogowa dlatego, że ostatnio zaczynam żyć sytuacjami, w których biorą udział konkretne nazwiska. O tych ludziach nie da się pisać nadając im pseudonimy.
Ostatnie dwa tygodnie sprawiły, że rozejrzałam się dookoła, po ludziach, których znam od czasów, kiedy internet był jeszcze na modem. Okazało się, że moi przyjaciele już dawno dorośli i też nazwiska zaczynają posiadać. Co raz trudniej będzie ich ukrywać pod pseudonimami.

Kiedy staram się wyobrazić sobie, jak wyglądam na "zakulisowych salonach", w mojej głowie pojawia się postać bohaterki "Devil wears Prada" i to jeszcze w momencie przed metamorfozą. Wiecie, z tym niebieskim sweterku, rozklapciałych butach i fryzurze.
Mam trudności z rozpoznawaniem ludzi, których rozpoznawać powinnam, a przede wszystkie rozpoznawać CHCĘ, bo przecież szanuję i cenię ich pracę (zdanie bez przekąsu). Mam trudności ze znalezieniem rajstop bez dziury. Mam (co raz mniejsze) trudności z chodzeniem na obcasach. I nigdy jeszcze nie miałam identycznych ramiączek przy staniku.
W takich historiach zawsze pojawia się albo łysy Pan Projektant w kujo-larach, albo Sztab Przyjaciółek, którzy sprawiają, że bohaterka zaczyna nadawać się do użytku i w końcu staje się źródłem pozytywnych doznań estetycznych.
Widać jestem przypadkiem raczej beznadziejnym, bo w mojej wersji opowieści pojawił się i Pan, i Sztab. Brakuje jeszcze stada śpiewających wróbelków, które pomogą księżniczce uszyć sukienkę na bal, no doprawdy.

(I Księcia brak)

Powoli będę chyba zamykać to miejsce (patrz: akapit pierwszy).
Nawet mój stary laptop nie zniósł tego łynd of czejndż, bo zdechł, parszywiec, zdechł bez ostrzeżenia.
(Z nowym laptopem lubimy się bardzo.)

Gotye feat. Kimbra [Making Mirrors] - "Somebody that I used to know"

[!!!] Tak zwany "łorning": Jeśli komentarz Twój wymagał będzie mojej odpowiedzi (albo nie będzie wymagał, ale mnie się akurat ubździ odpowiedzieć) to umieszczę ją TUTAJ, na moim własnym, prywatnym i oplutym blogu, a nie na twoim, jak to się już na ownlogu (niestety) utarło. Głównie po to, aby zachować tak zwaną ciągłość dialogu (nabijanie sobie komci nie ma tu nic do rzeczy wbrew pozorom).
Uprasza się o tak zwane vice - versa! Innymi słowy: błagam, nie róbcie mi pod notką serii odpowiedzi na moje wywody u was. Po pierwsze: robi się syf. Po drugie: w moim przekonaniu pisanie komentarza po notką, której się nawet nie przeczytało jest lekko niegrzeczne. Ujmując to dyplomatycznie.
Dziękuję za uwagę.

M; 16.09.2012, 20:32

Nie zamykaj, wróć. Czytamy Cię!

MidnightCookie; 05.03.2012, 17:33

Nie zamykaj! Ja Cie lubie czytac!

locuraa; 20.01.2012, 22:41

bardzo lubię klimat Twojego bloga.

kal-amburka; 06.01.2012, 17:48

dlaczego puszczają tą piosenkę Gotye w stacjach komercyjnych?!

ein; 22.12.2011, 14:32

all hope is gone ;)

improwizacja-mniejsza; 20.12.2011, 01:01

Ein, jakby to... piekę ciasta dla przyjemności od jakiegoś ponad-roku...

ein; 19.12.2011, 11:31

Jeśli jeszcze nie pieczesz ciast dla przyjemności to wszystko jest całkiem w porządku.

extinct; 18.12.2011, 22:01

Pozdrów zatem nowy komputer i traktuj go dobrze :)

99-in-the-shade; 18.12.2011, 18:53

Pomysł zamykania tegoż miejsca podoba mi się średnio, żeby nie powiedzieć - w ogóle. Natomiast tytuł notki i końcowa wzmianka o 'łynd of czejndż' podoba mi się bardzo, gdyż elementy te zusammen do kupy od razu wzbudziły we mnie skojarzenia znane i lubiane, w postaci niewysokiego pana w harleyowskim kaszkiecie, obdarzonego niesamowitym głosem. Walące się mury w tle - gratis. ;)