. improwizacja-mniejsza

To jeszcze nie koniec

Miałam nie studiować w tym roku wcale, a skończyłam na dwóch kierunkach (z czego jeden pewnie rzucę - zawsze chciałam rzucić jakieś studia).
W związku z tym, że kilka miesięcy temu postanowiłam postawić jedną stopę w światku dziennikarskim i współorganizować Wydarzenie Absorbujące Całą Energię Kinetyczno - witalną (WACEK) postanowiłam do tego wszystkiego jeszcze dołożyć sobie poważne szukanie Redakcji, w której mogłabym parzyć herbatę oraz zajęcia natury żydowsko - fizyczno - męczącej.
Mejla z własnym nazwiskiem w adresie też już mam od jakiegoś czasu. Fakt, że dostaję na niego więcej wiadomości niż spamu na dwa pozostałe utwierdza mnie w przekonaniu, że "ktoś jadł z mojej miseczki i w ogóle coś się tu, kurna, poważnie zmieniło". Pewne jest jedno: moje życie ostatnio niebezpiecznie przyspieszyło. Ale wszystko idzie zadziwiająco synchronicznie z tym, o czym marzyłam w czasach, kiedy kończyłam kupować "BRAVO".

Przyzwyczajam się powoli do myśli, że będę musiała ten blogowy przybytek złożyć na ołtarzu. Ku powolnemu spaleniu. Wiem, że muszę, a! Muszę tam zaraz! Chcę! Przestawić się i priorytet sobie przybić na pisanie O CZYMŚ (w końcu), środek ciężkości sobie resocjalizować, wyrosnąć z ownloga w końcu.
Pewnie nigdy o tym nie napomknęłam wprost, ale pisanie nigdy nie było dla mnie ani zabawą, ani ciekawym hobby. Pisanie na bloga też.

Teraz się zastanawiam nad tym, czy wtyczkę wyciągnąć od razu i bezboleśnie, czy pozwolić blogusiowi zgnić. Decyzja nie na dzisiaj. Najpierw nich ruszy Rzecz Nowa, żeby nie było tak grobowo w nastroju.

[♪] Opeth [Watershed] - "Coil"
[Poważnie piękne dźwięki]

29 września 2011 [17:52:35]

[Cierpienia Młodego Grafomana]

tu! tu pyknij! (4) || Wyślij wiadomość ||